Adam Miauczyński ma 44 lata, mieszka w wielopiętrowym bloku na jednym z wielkomiejskich blokowisk, pracuje jako nauczyciel w jednym z warszawskich liceów. Jest strudzony życiem, męczony przez depresję, można też powiedzieć, że przez "męską menopauzę".
Codziennie rano boi się wstać, przed każda czynnością musi wykonać pewien rytuał np. przed wypiciem kawy musi ja zamieszać 3 razy w lewo i 4 razy w prawo : zawsze zaś czynności powtarza 7 razy - uważa tę liczbę za odstraszająca nieszczęście. bohater jest rozwiedziony, nieprzerwanie wspomina swoją pierwsza miłość, bez przerwy idealizując swoją Beatkę. Nie ma żadnego podejścia wychowawczego, nie panuje nad zachowaniami swojego syna, który mieszka z matka (np. pozwala by palił i przeklinał bez przeszkód w jego obecności). Adam Miauczyński komunikuje się ze światem używają przerażająco wulgarnego jak na inteligenta/nauczyciela język. Pewnie próbuje tym zatuszować swoje nieprzystosowanie do świata. Ze sobą Miauczyński rozmawia używając pięknego, literackiego, wręcz poetyckiego języka. Adasia przytłacza świat: denerwują go sąsiedzi, którzy np. słuchają pod prysznicem koncertów Chopinowskich tudzież zarzucających go opowieściami o inwazji Wietnamczyków poprzez wprowadzenie na polski rynek skarpetek z gumką, co powoduje obumieranie kończyn a w konsekwencji amputację kończyn. Główny bohater musi się jeszcze zmagać z fochami swojej matki, która miała i nadal ma olbrzymi wpływ na jego życie. Tego feralnego "Dnia Świra" Adam Miałczyński przerywa prowadzoną przez siebie lekcję polskiego. Następnie postanawia wyjechać na jednodniowe wakacje nad morze ...
0 komentarze:
Prześlij komentarz